Przejdź do głównej zawartości

Śpiąca królewna

Jedno z najpiękniejszych momentów cieszących moje oczy  z życia Hani to jej sen.
Gdy była niemowlakiem ciągle spała spała spała.. przeważnie  na opak bo w dzień, a w nocy tylko drzemki. Nie odczuwała potrzeby spania w nocy w zamian za spanie w dzień bo jej zegar biologiczny dopiero się ustawiał, wchodził w tryb przyzwyczajania organizmu do określonych pór dnia, gdzie: w dzień organizm powinien być aktywny a w nocy organizm domaga się regeneracji poprzez sen-u nas ten zegar chodził odwrotnie.


Niemowlę nie wie że noc jest od głębokiego snu a w dzień można sobie podrzemać. Nie wie tego bo nie odróżnia dnia od nocy, nie wie bo dopiero tego się uczy-zauważa to z czasem, nie wie bo poddaje się sterowaniu domagań organizmu. Hania wysypiała się w dzień a w nocy często i na długo budziła się z chęcią rozglądania, grymaszenia i poznania się co na około się dzieje. Natomiast ja nie przyzwyczajona spać w dzień nie odsypiałam nocy-a kiedy zbliżała się noc, oczy same sie zamykały, tym bardziej że nocy nie wyspanych przybywało. Nawet gdy przysnęłam miałam poczucie ze zaraz muszę wstać a czasem to powodowało że nie mogłam zasnąć chodź bardzo mi się chciało.




Ciężko było to zmienić i zmienić tego nie próbowałam bo i jak wytłumaczyć niemowlakowi że noc jest od spania i mama marzy byś nie robiła sobie częstych i długich przerw nocnych. Marzyłam abyś pospała sobie tak smacznie w nocy jak np.na spacerze jak w dzień. Marzyłam by było mniej pobudek w nocy bo sama potrzebuje chodź godzinkę snu więcej jak nigdy dotąd.

Ktoś mi kiedyś powiedział że musisz "ustawić sobie dziecko" aby spało tak jak należy. No więc próbowałam czymś zając czy zabawić by maluszek nie zasypiał często, ale Hania nawet przy zabawie potrafiła zamknąć oczy, próbowałam nie dawać zasypiać przy piersi w dzień-to kończyło się płaczem i złością, spacer w wózku to w ogóle działam jak kołyska, a codzienne rytuały o tych samych porach  też nie przynosiły żadnego rezultatu.


Szybko zrezygnowała z "ustawiania" bo to była moja przekorna walka z wiatrakami która i mnie męczyła i Hanie, do tego nic nie pomagała. Po prostu chciało jej się w dzień spać na korzyć nocy, a w nocy czuła się wyspana i chociażbym na głowie stanęła, jej chciało się spać w dzień to zasypiała-bo jej organizm czuł taką potrzebę. Może inne dzieci szybko adoptują sen nocy i mamy nie czuły się nie wyspane, może inne dzieci łatwiej było" przestawić" ja jednak czułam że nie tędy droga...



U nas najlepszą pomocą był czas , bo po około dwóch miesiącach sam sen się wyregulował, stopniowo powoli bez nacisku i bez określonych moich działań. Dwa miesiące spania po 4 godziny z przerwami co chwile to był trudny czas w moim dopiero rozpoczynającym się macierzyństwie. Trudny bo bardzo męczący powodujący częsty ból głowy i zawroty, zmęczenie, rozdrażnienie i ogólne osłabienie.

Z pięciu spań w dzień zmieniało się na cztery później trzy, następnie dwa a po roku zostało nam jedno w południe o popołudniowej porze. Im mniej zaśnięć w dzień tym dłuższy czas aktywności w dzień, to z kolei przyczynia się do wydłużenia intensywniejszego snu w nocy na korzyść rzadszych przebudzeń.
Ilość ta samoistnie się ustawiała.


Teraz oczywiście całą noc mamy przespaną. Co nie zmienia faktu że  tak samo jak niegdyś gdy Hania była niemowlakiem tak i teraz za każdym razem gdy zasypia jest to dla nie przesłodki widok małej ślicznej śpiącej królewny na którą patrzeć mogę bez końca.




Z zachwytem spoglądam na małego spokojnego pogrążonego w swoim odpoczynku uroczego maluszka, na małe rozkopujące z pod przykrycia nóżki, na twarzyczkę która nie raz grymasi  przez sen śmieje się lub coś mówi, patrzę na śpiącego słodziaka który w ciągu dnia potrafi nieźle narozrabiać a czasem nawet wkurzyć, a kiedy już śpi  jestem w stanie mu wszystko wybaczyć a nawet czasem żałować że się na taką słodką istotkę  zdenerwowałam.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ostatnie letnie promyki słońca

Tu w Holandii, korzystałyśmy z ładnej pogody maksymalnie, biorąc pod uwagę fakt, że nad morzem pogoda zmienia się z chwili na chwilę, jako to na europejską pogodę przystało. Upałów co prawda  tropikalnych nie przeżyłyśmy-po prostu zwykłe lato, ciepło ale też burzliwie oraz deszczowo, była możliwość i poopalania się i popływania w wodach morza północnego. Dla dzieci wakacje nad morzem to chyba najlepsze co może się przytrafić-nie ograniczona ilość piasku, chlapanie się w wodzie i zimne lody! Zdjęcia te zrobione były w ostatni dzień wakacji 2015, co prawa słońca było mało i już nie grzało tak intensywnie a chmury kłębiły się przysłaniając promyki, ale w końcu to jeszcze lato i letni strój jak najbardziej był na miejscu. Mamy jedyne 3 minuty spacerem nad morze, więc szkoda nie wykorzystać ostatnich możliwości  chodzenia na boso po piasku i wodzie, kopania w piachu dołków, robienia babek i zamków, układania z muszelek serduszek,  przelewania wody z wiaderka do wiaderka i...

Hannulka in Holand

Był początek lipca 2015, pierwszy tydzień wakacji, ciepły i słoneczny dzień lata ,kiedy całą trójką przyjechaliśmy do Holandii. Oczywisty cel wyjazdu praca, ale pracując i przebywając w atrakcyjnym turystycznym miasteczku ma się wrażenie że poniekąd jest się też tutaj z całą rodzinną na wakacjach. Czas mija spokojnie a pogoda chodź bardzo zmienna umożliwia częste wypady na plażę, na którą mamy dosłownie 3 minuty spacerkiem, więc jak tu z tego atutu nie korzystać, mają na uwadze fakt że gdybyśmy nie mieli możliwości przyjazdu tutaj, Hania nie miała by styczności z plażą i morzem, nie miała by możliwości  bawić się  w piasku,chlapać się wodą, zbierać muszelek. Napewo nie doświadczylibyśmy tego wPolsce a tu mamy wszytko dosłownie na wyciągnięcie ręki . Noordwijk to spokojni, nie duże miasteczko o wysokim potencjale turystycznym położone nad morzem północnym. Imponujące czystą plażą nad którą rozciąga się Promenada czyli pasmo Hoteli z restauracjami. To miejsce naszych najczęs...